595.

rzęsiście rozjarzy skórzany ciemnoorzechowy wypoczynek,
tudzież podnóżek w politurze.

Moje pierwsze dyktando.
-----------


I mija druga połowa drugiego tygodnia w szkole. Jestem psychicznie na wyczerpaniu. Ja nie chodzę, ja lunatykuję. W głowę dostałam obuchem szarej rzeczywistości. Trzyma mnie myśl, że do ferii jeszcze 7 dni roboczych. Jeszcze tylko, jeszcze tylko. A potem fru wylecę.
Marzę o kwiatach, trawie i fruwających motylach. O tym, żeby nie martwić się o to, że jest za zimno za oknem, i czy koksownik działa na przystanku autobusowym. Marzę o szmaragdowej nocy w kryształowym zamku.

marry 2010-02-03 22:01:51
skomentuj (1)


=======================
=======================


594.
Dziś założyłam konto na livejournal'u. I właściwie tyle.
Od poniedziałku jestem pracownicą zespołu szkolno-przedszkolnego. Cztery klasy mówią do mnie 'proszę pani'. Krzyczę i jestem bardzo wredna. I strasznie zmęczona.
W poniedziałek Romeo i Julia. No ciekawe, czy ktokolwiek przeczyta.

marry 2010-01-28 20:01:07
skomentuj (0)


=======================
=======================


593.
Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.
(Wisława Szymborska)

-----------------------

Wczoraj wróciłam ze wspaniałego Sylwestra w Krakowie. Pierwszy raz w życiu robiłam coś innego niż oglądanie filmów do północy, picie lampki szampana i oglądanie sztucznych ogni. Było przewspaniale.
Mieszkałam w hostelu „Trzy KafkiPlus”, chociaż równie dobrze mógłby się nazywać „Witajcie w komunizmie”. Dwa dni nie było ciepłej wody, raz ogrzewania, w ścianie świeciła wielka dziura, i przeraźliwie niewygodne, skrzeczące łóżka się zarwały. Ściany były tak cienkie, że słychać było, gdy sąsiad kichnął lub korzystał z toalety. Ale to nic, to nieważne. Byłam tam z G. i to się liczy.
G. zarezerwował lokal na Sylwestra i do ostatnich chwil nie wiedziałam, gdzie idę. Okazało się, że przywitam Nowy Rok w Wierzynku. Nie mogłam w to uwierzyć. Byliśmy najmłodszą parą w restauracji, a ja jedyną polskojęzyczną osobą na sali (prócz obsługi). Przy dźwiękach muzyki klasycznej kosztowaliśmy ośmiu różnych dań.
Później przez tydzień szwędaliśmy się po byłej stolicy Polski. Kosztując kuchni włoskiej, polskiej i czeskiej. Czasem jedliśmy śniadanie w jednej z knajpek na rynku. Wieczorami delektowaliśmy się deserami. Obżeraliśmy się jak smoki. Na szczęście nikt nie pękł.
Byliśmy na Kazimierzu, wiedzieliśmy smoka, Wisłę i Wieliczkę. Kosztowałam miody pitne i różne piwa. I właściwie to tyle.
Codziennie podciągam swój angielski. I uśmiecham się. Znów zaczęłam się uśmiechać. Od śmiechu bolą mnie policzki.

Wczoraj na peronie spotkałam paryżankę Fanny. Przegadałyśmy dwie godziny w pociągu. Przemiła studentka historii przyjechała do Polski na tydzień, ot tak, żeby pooglądać. Właśnie zmierzała do Wrocławia. Może nawiążemy dłuższą znajomość, we will see :)

Wczoraj zabookowałam bilety lotnicze na luty.


marry 2010-01-09 21:06:34
skomentuj (2)


=======================
=======================


592.
link
-------------

Ostatnio zamiast myśli mam piosenki.
W sobotę byłam na Hey. W Zabrzu grali pierwszy koncert promujący nową płytę - Milosc! Uwaga! Ratunku! Pomocy! Było świetnie.
Wyjeżdżam na wakacje w sobotę.
W tym roku się nie rodzę. I tak już się urodziłam.
Co dzień jest lepiej, lepiej, lepiej, lepiej.

marry 2009-11-16 23:20:29
skomentuj (1)


=======================
=======================


591.
Jechał do Wilna, bo była potrzeba pilna, a dla rymu zajechał do Rzymu.

(przysłowie)

-----------

Jeszcze kilka godzin, jeszcze kilka godzin i jadę do Wilna.
Wracam w niedziele, właściwie w poniedziałek.

--------
Skąd Litwini wracali? - Z nocnej wracali wycieczki

(Mickiewicz, pierwszy wers pieśni Wajdeloty)

marry 2009-10-01 15:39:50
skomentuj (0)


=======================
=======================


590.
w środku mnie
rozrasta się drzewo
gałęzie ciasno
przylegają do moich żył
korzenie
krew moją piją
brunatnieją
zaschłe usta moje
w środku mnie
panoszy się głód
jak żołnierz pośród zdobytego miasta

dzień jest biały
jak rozżarzona krew
bez horyzontu
na którym
mogłabym postawić moją miłość
powiedzieć
żyj

(Poświatowska)
------------------

Wieczory są coraz ciemniejsze, a ranki takie chłodne
Drzewo mojego serca choruje - odpadają mu liście nim zrobiły się arcyjesienne,
robakizjadają jego soki, fauna boi się tego drzewa, nikt już tam nie mieszka
Nie wiem gdzie i kiedy je posadzę
Mam nadzieję, że szybko zapadnie w sen zimowy

marry 2009-09-18 23:15:48
skomentuj (0)


=======================
=======================


589.
Zavolejte mi Ondráše,
aby slyšel moudrost mou,
kterou já jeho starý otec jemu dám,
předtím než zemřu.
Poslouchej můj synu Ondráši,
bude dobře od tebe
mít to srdce zbojnika,
získáš hodně peněz.
Přibereš na svou stranu karabinu
a obušek do ruky,
rulu z Lysé v Beskydech
a potrestáš špatné lidi pro jejich hřích

Utwór o zbójniku Ondraszku
-----------

To był miły, czarodziejski weekend.
W piątek przyjechała do mnie Czarodziejka Raya. Śląsk przywitał ją deszczem. Najpierw miałyśmy wziąć udział w grze terenowej. Niestety, przyszłyśmy do domu tak zmoczone, że zrezygnowałyśmy z zabawy. Pod koniec dnia byłyśmy na koncercie jazzu alternatywnego. Odbywał się on w Kopalni Guido w Zabrzu. Koncert był intrygujący. Na pewno na takim nigdy nie byłam.
W sobotę z kolei razem z mamą i zabrzańskim PTTK pojechałyśmy zwiedzać Beskid Śląsko-Morawski. Było bardzo przyjemnie. Wycieczka nie była męcząco. Miło się spacerowało wśród światła otulającego mchy. Byłyśmy w Czechach i chwilę na Słowacji. Spotkałyśmy dziwnych Danielów, którzy uważali, że nie potrafię z pewnością porozumieć się z Rayą i że jesteśmy najkraśniejsze :) A ja stałam się indianką z plemienia Kri. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o festyn piwa Ranigast (albo jakaś inna podobna nazwa). Ulice miasteczka zamieniły się w wielki stragan z budkami jak z wiejskiego odpustu. Ciastka, słodycze, piernikowe serca, baloniki na druciku.
W domu do późna późna oglądałyśmy Przeminęło z wiatrem. Niesamowite, że moja droga czarodziejka nie widziała jednego z mouch ulubionych filmów ^^
W niedzielę pokazałam Rayi Gliwice. Były trzy diabły i palmiarnia. Kawa w kawiarni z windą. A w Impresji naleśniki.
Pod koniec wróżyłam czarodziejsce z ręki. Wyraźnie jest jej pisana kariera pisarza :) Na pewno diarysty :)

Och jaki miły weekend.

Teraz mam dwa tygodnie bez redakcji. Dziś byłam się pytać o pracę (dostałam ogłoszenie, że jest etat) ale już nieaktualne. Przede mną dwa tygodnie wakacji. Mam nadzieję, że nie będę za dużo myśleć. I bez tego jest ciężko.

marry 2009-09-14 21:43:04
skomentuj (0)


=======================
=======================

Księga

+ Past

2010
luty
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



zdjęcia mojego wspaniałego kocurka

Takie różne strony:
deviantart
kurnik
joemonster
biblionetka
buś
moja lista prezentów


Blogi zaprzyjaźnione:
+ Mój Fotoblog
+ Raya czarodziejka
+ Raci
+ Magrat
+ N'avoie
+ Reni
+ Tereska
+ Konopia


p.s. Specjalnie dla mnie grafikę na bloga wykonała Lloth .