656.
Myśli, które oddychają, i słowa, które palą.
(Thomas Gray)
..................................................
Jest pięknie, gorąco, niebieskie niebo.
A ja siedzę na balkonie (tak na balkonie!) i przepisuję słówka do egzaminu.
Codziennie coś dzieje się w Brukseli. W ten weekend - maraton Jazzu i średniowieczne targowisko. Wczoraj zwiedziliśmy małe miasteczko - Kortijik (które opórcz wielkiej ilości sklepów miało do zaoferowania muzeum wielkiej bitwy ze średniowiecza, o której nikt nie wie, a na pewno bardzo ważnej).
Mama przysłała mi pocztą drewniane łyżki a ja zrobiłam ogórki małosolne.
W zasadzie tyle. Życie płynie sobie spokojnie dzień po dniu.
marry 2012-05-27 15:59:19
skomentuj (0)
=======================
=======================
655.
Dziennikarze piszą, bo nie mają nic do powiedzenia, a mają coś do powiedzenia, ponieważ piszą.
(Karl Kraus)
-----------------------------
Mamy zmywarkę.
Nadal czekamy na akwarium.
A ja już od środy mogę jeździć, gdzie chcę.
Po nawiązaniu korespondencji z biurem województwa Śląskiego, otrzymałam o niego wiele ciekawych folderów. Na pewno przydadzą mi się w prezentacji. (A poza tym jeszcze kubek, notesik i torbę :) ).
Wczoraj przyszli do mnie dziennikarz i fotograf z miejscowej gazety - Libre Belgique. Robią reportaż - imigranci a teatr. Znaleźni mnie, bo przychodzili na nasze zajęcia z teatru. Przepytali już pozostałych członków grupy. Porozmawiali, ponagrywali a potem mnie całą poobfotografowali, na krześle, przy ścianie, na balkonie.
Chyba nie byłam zbytnio ciekawym rozmówcą, na pytanie - jakie przesłanie chciałabym przekazać robiąc teatr - powiedziałam, że żadne.. że przesłanie zależy od tekstu.
Ciekawe, ile z mojej franczuszczyzny zrozumieli i jak to zrozumieli. No obaczy się.
Przynajmniej, coś się działo.
Śniło mi się, że byłam o kilka lat młodsza i uciekłam z domu. Byłam w jakimś małym miasteczku i zewsząd zaczęli wychodzić pseudokibice. Biegłem, biegłam aż w końcu trafiłam do posiadłości pani Danuty Wałęsy. Jej mąż trzymał szopa pracza w klatce.
marry 2012-05-12 10:51:42
skomentuj (2)
=======================
=======================
654.
"Szczytem, do którego wznieść się może słaby umysł, to jest zdolność wynajdywania słabostek wielkich ludzi."
(Georg Christoph Lichtenberg )
-----------------------------------
No to mieszkamy już tu dwa tygodnie. Nadal bez mebli. I mamy suszarkę na bieliznę (co słabo suszy bo w mieszkaniu jest zimno), ociekarkę do naczyń i prowizoryczną szafę zrobioną z czterech rurek. W środę przyjechała pralka. (jest ogromna, ale ma wspaniałą funkcję - pranie w 20 minut). Od znajomego aptekarza dostaliśmy szklany stół z metalowymi nogami. A żółw za tydzień dostanie prawdziwe stulitrowe akwarium (i bardzo możliwe, że braciszka).
A ja czyszczę, czyszczę i gotuję.
Wczoraj przyszedł pocztą bilet miesieczny. Od 9ego maja mogę sobie jeździć gdzie chcę.
Poznajemy sąsiadów - głównie dlatego, że listonosz wrzuca naszą pocztę do innych przegródek.
Zbliża się egzamin z francuskiego. Za tydzień mam prezentację w klasie. Będę mówiła o Śląsku. Zapisałam się na siłownię. Chodzę do Lidla z wózeczkiem i turlam go potem wypakowanego po schodach. Bawię się wełną i robię z niej takie różne zwierzątka. Na nowy adres przylatują nowe pocztówki.
A poza tym jest brzydko i pada.
marry 2012-05-05 17:40:26
skomentuj (1)
=======================
=======================
653.
Zawsze sądziłem, że każda następna wersja opowiadania jest lepsza od poprzedniej. A skąd wiadomo, która powinna być ostatnia? To sekret zawodu, który nie rządzi się prawami rozumu, lecz magią instynktów, tak samo jak kucharka wie, kiedy zupa już jest gotowa.
(Gabriel García Márquez — Dwanaście opowiadań tułaczych)
-----------------
To jest niesamowite, ale codziennie robię obiad. Proste rzeczy w granicach moich możliwości. Kotlety mielone, piersi w musztardzie (bo żadnej innej panierki nie miałam, a okazało się to hitem).
Wczoraj przygotowałam zupę krem z brokułów. I gdy już była w fazie końcowej. Zdałam sobie sprawę z tego, że tak właściwie to nie mamy łyżek, talerzy do zupy ani chochli. Obiad wczoraj zjedliśmy dwoma łyżkami do robienia kulek z lodów.
Uczymy się sortować śmieci. Nasz blok ma 5 kartek dotyczących tego co i gdzie można wyrzucić.
Mogę już dać nowy adres, gydyby ktoś chciał.
marry 2012-04-25 08:12:26
skomentuj (2)
=======================
=======================
652.
Gdy nic zostaje czymś - to pewne, że coś w tym jest.
(Władysław Grzeszczyk)
--------------------------------
Od dwóch dni nieustannie sprzątam. Codziennie kupuję nowe preparaty do czyszczenia. Jeszcze nie mam na kamień w kiblu i do zlewu (i pewnie miliona innych, których istnienia nie jestem świadoma).
Kuchnia, łazienka i toaleta są już gotowe do używania. W piekarniku i mikrofalówce można się przejrzeć.
Budzę się z uśmiechem. Leżę w łóżku i nie myślę o tym, że zaraz mi ktoś zajmie łazienkę. Dziś wzięłam kąpiel i byłam w wannie aż mi się opuszki palców pomarszczyły.
Wczoraj zrobiłam kotlety mielone. (a potem stłukłam kubek i rozlałam olej na podłodze, no cóż, w sumie i tak sprzątam).
Pokazałam mamie widok z okna przed Skejpa.
I chociaż nie mamy ogrzewania to jest cudnie.
marry 2012-04-22 10:50:46
skomentuj (0)
=======================
=======================
651
staratata nie ma cytata
--------------
Pozdrowienia ze świętego Grzegorza
dziś nocujemy tu pierwszy raz
cóż że na materacach na podłodze
cóż że nie mamy mebli
i że nie ma światła w łazience
ale za to jest internet
więc da się mieszkać
marry 2012-04-20 21:52:10
skomentuj (1)
=======================
=======================
650.
Chciałabym mieć taki charakter, żeby jeśli ktoś mi przyśle kiedyś gówno końskie w paczce, nie krzyknąć z odrazy, tylko się ucieszyć, że konik tu był.
(Katarzyna Grochola — Nigdy w życiu!)
-----------------------------------
Wróciłam z Polski. Jest zimno i pada.
Autobusem jechało się długo, długo za długo - 20 godzin. Niby człowiek nic nie robi, ale i tak jest zmęczony. Koło mnie gruby facet cały czas wciągał smarki nosem, a gdy spał, to chrapał. Czytać nie dało się, bo wyłączono światło w nocy. Trzy kanapki i cztery opakowania mentosów wystarczyły.
Ponoć mamy się przeprowadzać pod koniec tygodnia. Cóż okaże się.
Poszłam dziś na siłownię, ale okazało się, że zamknęli w zeszłą sobotę. Przynajmniej już tam więcej nie muszę iść. Teraz można zacząć ten roczny abonament gdzieś indziej.
Na zajęciach z teatru oglądaliśmy nasze zdjęcia z sesji. Wyszły cudne. Nie mogłam się napatrzeć.
Dziś wysłałam nowe pocztówki na postcrossing z nowym adresem. Ciekawe, kiedy dostanę coś w zamian.
marry 2012-04-17 21:05:45
skomentuj (0)
=======================
=======================