630.
Natknęłam się na nową zabawę w internecie. Weź do ręki najbliższą książkę. Otwórz na 45 stronie. Pierwsze zdanie opisuje twoje życie seksualne w 2012 roku.

"They said you were dead" (A clash of kings, G.R.R. Martin)


-------------------


Nic się nie dzieje. Zrobiła mi się taka ogromna afta, że ani mi się nie chce mówić ani jeść.
Od dwóch dni mniej chodzę, bo obtarłam sobie piętę do krwi.
Mój brat wyjechał na snowboard do Francji. Powiedział mi, że się martwi, bo nie wie jak wysłać pocztówkę, jak zamówić coś w pubie i zagadać do ludzi na stoku.
Czytam lutowy Cosmopolitan i wiem z niego więcej, niż rok temu. Zadziwiający postęp w nauce języka.
Kupiłam sobie kapelusz.

marry 2012-01-28 12:09:14
skomentuj (0)


=======================
=======================


629.
A life spent making mistakes is not only more honorable, but more useful than a life spent doing nothing.
   
(George Bernard Shaw)

--------------------------------

W zasadzie to nic specjalnego się nie dzieje, karawana jedzie dalej.

We wtorek miałam test z całego semestru z francuskiego. Oby dobrze mi poszło.

Zmieniła nam się animatorka na zajęciach w teatrze. teraz jest bardziej lingwistycznie, niż teatralnie. Gramy w skojarzenia dźwiękowo-znaczeniowe. Improwizujemy historie. Wczoraj na przykład bawiliśmy się w tłumaczy poliglotów. Gdy jedna osoba, gestykulując, opowiadała coś w swoim języku, druga miała za zadanie przetłumaczyć to na francuski. Więc Yan opowiadała coś po chińsku, a Hiszpan Rafael tłumaczył nam o co chodzi. Potem ja opowiedziałam po polsku historię o swoim kocie. Potem Ana "tłumaczyła" to na hiszpański. A ją z kolei Driss (Marokańczyk) na francuski.  Śmiechu było co niemiara. W poniedziałek przyjdzie pan reporter z gazety zrobić nam zdjęcia i opisać ten nowatorki sposób nauki francuskiego. Trza włosy umyć.

Dziś miałam wspaniały samotny dzień. Długo spałam, długo się zbierałam, długo się malowałam. Udawałam, że przeczekuję tę ulewę za oknem. Niemniej, jak sobie wcześniej postanowiłam, wyszłam z domu celem obejrzenia przecen w ksęgarni Taschena. Nic mi się jednak nie podobało - albo cipki za 5 euro, albo Caravagio po niderlandzku albo jakieś książki o grafice, czy hotelach na Bali.
W drodze powrotnej zahaczyłam do tutejszego odpowiednika Liroya-Merlina. Łamanym francuskim spytałam - potrzebujęę lakierr bezbarwnyy do drewnaa. Na to pan mi po angielsku: na bazie alkoholu, czy wody? A drugi pan nibyCastoramowy po polsku: A do czego to potrzebujesz?

Dziś idę do kina na "Wstyd".

marry 2012-01-19 18:45:46
skomentuj (1)


=======================
=======================


628.
"Ruch sprzyja powstawaniu nowych komórek w mózgu. Żyja one przez około cztery tygodnie, a następnie obumierają, jeśli się ich nie stymuluje aktywnością umysłową - na przykład zdobywaniem nowych umiejętności, czy choćby rozwiązywaniem krzyżówek. Dlatego ludzie, którzy trenują na siłowni, a potem idą do biblioteki, szybciej się uczą i mają większą wiedzę niż ci, którzy po ćwiczeniach jadądo pubu na piwo". (miesięcznik Sens, wrzesień 2011, Sport a charakter)

Jak szłam po siłowni na zajęcia teatralne, to bardziej spałam, niż się uczyłam. Z biblioteką nie próbowałam. Może prawda. Niemniej nie potrafię sobie wyobrazić kulturystów, którzy zaraz po, biegną do czytelni.


"Męskie i kobiece kłamstwa różnią się od siebie w kilku zasadniczych kwestiach. Mężczyźi kłamią raczej na swój temat, kobiety na temat innych, przy czym robią to zwykle, żeby sprawić komuś przyjemność
. (J. Nasher, Jak rozpoznać kłamcę, [w:] Sens, wrzesień 2011)

Prawda.


"Mama dzwoni do córki, by poskarżyć się na syna, a o jej sprawy nie pyta. Wiadomo, dziewczyna sobie poradzi. Czy starsza siostra zawsze pozostaje na smyczy potrzeb rodziców i młodszego brata? - Lid
(...)Wtłoczona w rolę starsza siostra nie może pojechać do narzeczonego do Londynu, bo jak tu zostawić rodziców. Jeśli czujemy się za nich odpowiedzialni, zmuszani do dbania o ich nastrój czy relacje - żyjemy w pomieszaniu ról. (...)
Bo to nie matka dzwoni do córki, tylko matka dzwoni do matki. I one się mają wspólnie zastanowić, co zrobić z tym chłopakiem. Dlaczego rodzice wciąż i wciąż wtłaczają córkę w rolę zastępczej matki? Bo dzięki temu, że martwi się, pomaga - trzymają ją przy sobie.."
(Sens, październik 2011, Bo to chłopak jest!)

Wczoraj siedziałam prawie dwie godziny na Skype. Wiem, że już nie jest zagrożony z polskiego, że nadal nie ustalił terminu egzaminu na prawo jazdy i że wyjeżdża na ferie do Francji. A mama ma teraz ciemne włosy, bo pomyliła pudełka w sklepie (zawsze kupowała taką blondynkę, co się uśmiecha półgębkiem, a teraz wzięła taką uśmiechnięta. Obie się zgodziłyśmy, że był to perfidny uśmiech). Ojciec z pokoju obok, nawet się nie domyśla.

"Zapytaj, jakie ma zwierzę. Podobno właściciele rybek są najszczęśliwsi, właściciele psów - najweselsi, właściciele kotów - najbardziej godni zaufania i emocjonalnie wrażliwi, a właściciele gadów - najbardziej niezależni. Poza tym osobowość zwierząt odzwierciedla osobowość ich właścicieli, dlatego aby dowiedzieć się o kimś więcej, najprościej poprosić, aby opisał swojego podopiecznego". (R, Wiseman, 50 sekund, [W:] Sens, październik 2011)

Miałam świnkę morską, rybki, patyczaki, myszkę i złotą rybkę. Teraz mam żółwia i kota. Wyraźnie brakuje mi wesołości. Oba zwierzęta tylko, by jadły i spały. Kot jednak potrafi się dopominać o swoje, dopóki tego nie dostanie.


------------------

Polka z pokoju wyżej wyjechała na święta i już nie wróciła. W czwartek pomagałam sprzątać jej pokój. Wzięłam jej stare gazety do poczytania. Dwa Sensy, Elle i In style. W tych dwóch ostatnich, jakoś nie potrafię nic znaleźć. A sens to takie pitu, pitu za 9 zł.


marry 2012-01-14 12:54:52
skomentuj (0)


=======================
=======================


627.
Give a man a fish, and you'll feed him for a day. Teach a man to fish, and he'll buy a funny hat. Talk to a hungry man about fish, and you're a consultant.
  
(Scott Adams)
---------------------------

W czwartek stwierdziłam, że "jutro" jest ten dzień. Ten dzień, kiedy wydrukuję sobie siwi i pójdę z nim gdzieś.  Oj tak.
Odmówiłam spotkanie z babcią Gabriela, że jestem zajęta, że hohoHo i nie mogę z nią pojechać na pół dnia siedzieć na korytarzu w szpitalu i czekać aż skończy badania.
Ubrałam się, uczesałam, umakijowałam, udrukowałam kartki z nowym adresem i udałam się na przystanek. Bus, metro, tup tup szukania ulic. Biuro parafialne (a przy okazji biuro szkoły) czynne od 11 do 12. Byłam 11:15 zamknięte. O - domofon. Oh no dobra, jak jestem to zadzwonie. Do wyboru cztery przyciski - wikary, proboszcz, siostry, puste. Zaczęłam od pustego. Nic. Wikary. Nic. Siostry. Nic. Ostatni. Cisza. I gdy już miałam sobie iść, usłyszałam:
- A ty do kogo?
- do biura...
- A po co..
- Chciałam się spytać o szkołę.
- E to nie, proszę przyjść w czerwcu. Poza tym nie wiemy, czy będziemy sześciolatki przyjmować.
- Ale ja chciałam spytać, czy mogę zostawić civi.
- A to proszę wysłać na imejl. Nikogo nie potrzebujemy.
(stwierdziłam, że skoro i tak stoję na dworze i rozmawiam z domofonem, to już mi wszystko jedno)
- Mam jeszcze jedno pytanie. Otóż, chciałabym się dowiedzieć, gdzie mogę znaleźć kontakt z organizacjami polonijnymi. Niedawno przyjechałam i nie znam tu nikogo.
- Eh przyjdź dziś na msze porozmawiamy później.

Msza była o 19. Niespodziewanie dużo ludzi. Tylko ja nie byłam w komunii. Musiał mnie zauważyć. Dobry wieczór, zapraszam do salki.
Ż,e się zorientuje, czy ktoś nie jest w ciąży, czy ktoś nie wyjeżdża do Polski.  Że mogłaby być świetlica, ale Ministerstwo nie ma pieniędzy. Że tu ludzie się nie integrują. Tacy zamknięci. Nawet nikt książek nie wypożycza już. Że chętnie by je gdzieś oddał. I tyle. Jakbym chciała, mogę na mszy czytać. Do zobaczenia.

Za dwa miesiące, a może wcześniej, zapisuję się do biur pracy. Tak już na poważnie. Jedna znajoma dostała staż w bibliotece. Muszę ją o to podpytać, gdy się spotkamy.

marry 2012-01-14 12:15:06
skomentuj (0)


=======================
=======================


626.
(...) Żołnierskie podaj mi buty -
Te sprzed dwudziestu lat,
W takt dumnej żołnierskiej nuty
Pomaszeruję w świat. (...)


(Jan Brzechwa, Piosenka żołnierska)
--------------

Idziemy sobie na dwór we wtorek. Nagle Gabriel stwierdza, że ja mam brzydkie buty. Taki ładny płaszcz, a brzydkie buty. W sumie są Sale, to zaproponowałam pójscie na sale zobaczyć buty dla mnie. (w sensie mam ładne kozaki i półbuty też mam, ale jak idę na spacer to planuję chodzić minimum z godzinę po kostce brukowej to sobie ubieram takie stare, brązowe, skórzane trekkingi - dlatego z założenia szliśmy oglądać buty do chodzenia - a nie do wyglądania ładnie).
Chodzimy chodzimy. Nic mi się nie podoba. To śmierdzi. To się zaraz rozleci. To ładne ale niepraktyczne. To wygląda jak kura, a nie but. To z futerkiem. Ble, ble ble. Norma u mnie, bo ja buty kupuję tak z 3 tygodnie.
Oglądamy. Oglądamy. Aż w końcu dochodzimy do sklepu Dr Martin i Gabriel oznajmia - O, to są właśnie buty, które  pasują do Ciebie!
Przymierzyłam. Wszystko pięknie, ładnie. Prócz ceny 150 cośtam euro, więc nic nie kupiłam.

W domu mu powiedziałam, że ja miałam dwie pary takich podobnych butów i całe liceum w nich przechodziłam, że był to wyśmienity strzał.
Czyżby czas przywieźć se stare dziurawe glany?
Wiedziałeś, że Martensy są strasznie lekkie i nie mają tego metalowego czubka ani śrubek w podeszwach?

marry 2012-01-12 12:26:07
skomentuj (2)


=======================
=======================


625.
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć


(Jonasz Kofta - Trzeba marzyć)

---------------------

Niebo ma kolor chodników. Przynajmniej nie pada. Dzień zrobił krok ku lepszejszości - słońce wstaje już o 8:43.
Zbieram się do uczenia się gramatyki złej. Zamiast tego odpisuję na maile. Piję herbatę Pickwick Winter time.

Dobrze, że dziś śmieciowy dzień - nazbierało się od ostatniego śmieciowego dnia trzy torby. Tęsknię za zsypem - wychodzisz na klatkę w kapciach, wkładasz reklamówkę do zrzutu i sru, nie ma śmieciów. A tutaj? Śmieciarze przyjeżdżają nocą w czwartek (śmieci zwyczajne) i poniedziałek (śmieci zwyczajne plus śmieci niezwyczajne w niebieskim worku - plastik, szkło i metal). Trzeba to wystawić na chodnik wieczorem a do tego czasu trzymać niewiadomogdzie. Nie lubię chodzić chodnikiem i omijać tych śmieciowych worków (każda dzielnica ma inny śmieciowy dzień, więc niezależnie gdzie pójdziesz natkniesz się na śmieci).

Miałam iść wczoraj na WOŚP ale się zgubiłam, więc wróciłam do domu. Po drodze kupiłam popcorn do mikrofalówki. Zrobiłam go w kuchni studentów. Szamaliśmy go do Króla Skorpiona 3 (który to film wyłączyliśmy po 30 minutach, straszny gniot). Potem cośtam z Nicolasem Cage'm.

Dziś znów zaczynają się zajęcia. Poniedziałek, środa, czwartek - teatr. Jutro francuski - niestety ostatni raz z naszą ciążową panią - potem cały miesiąc tylko egzaminy. No już już biegnę się uczyć.

Jak z kościoła biegłam na autobus jeden pan krzyczał do mnie "paka, paka!". Po minucie zrozumiałam, że jednak nie wycelował z językiem..

Złamał mi się obcas w kozakach.

marry 2012-01-09 12:24:16
skomentuj (1)


=======================
=======================


624.

Sekunda jest częścią minuty, minuta częścią godziny, godzina częścią zegara, a zegar częścią życia.
(Kamil Ejsymont)

---------------------

23:47
To niesamowite! Jak tylko zamknął oczy, to już śpi!

00:20
Gra o Tron:

tunelessly - bezmelodycznie?
vex - dokuczać, rozdrażniać, irytować
guileless - szczery, otwarty
cinch - pestka, łatwa sprawa
quintains
taunt - szyderstwo, kpina
obedient - posłuszny, słuchający się
lad - chłopiec, tętnica wieńcowa przednia

04;50
Pobudka Gabriela

08:30
Nadal ciemno. Poszłam spać.

08:45
Wschód słońca

10:15
Obudziłam się
Niechciej totalny
Zimno , leje , wieje

12:00
Słucham Kate Bush, zarekomendowaną przez Przekrój Świąteczny, który mama wysłała mi pocztą.

13:00
Nic nie robię zupełnie nic. Zbieram się, żeby zmienić wodę żółwiowi i dokończyć opowiadanie na zajęcia z teatru. Potem powinnam zrobić ćwiczenia w ćwiczeniach. Zamiast tego piję kawę z kubka, a nie z filiżanki i przegryzam wafelkiem z karmelem (tutejszą wersją  Tofinka, czy Carme Love - z tymże, że nie mieści się na brzegu kubeczka :P)

13:12
Przyszła paczka z Amazonu. Szalik za dwa euro wygląda byle jak i śmierdzi, ale i tak mi się podoba. Będzie pasował do płaszcza

marry 2012-01-05 13:24:41
skomentuj (1)


=======================
=======================

Księga

+ Past

2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
maj
kwiecień
marzec
luty
2010
wrzesień
sierpień
marzec
luty
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



zdjęcia mojego wspaniałego kocurka

Takie różne strony:
deviantart
kurnik
joemonster
biblionetka
buś
moja lista prezentów


Blogi zaprzyjaźnione:
+ Mój Fotoblog
+ Marry in english
+ Raya czarodziejka
+ Kivrin
+Sabat Czarownic
+ Raci2
+ Raci
+ Magrat
+ mellon
+ Reni
+ Tereska
+ Konopia
+mama gotuje



p.s. Specjalnie dla mnie grafikę na bloga wykonała Lloth .